| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
Biznes i firmy
Gry PC i konsola
Gwiazdy
Hardcore
Hobby
Humor
Internet
Kluby piłkarskie
Media
Rozrywka
Seks (TYLKO dla dorosłych)
Sport
Technologie
Najbardziej wiarygodne źródło niewiarygodnych informacji - rss feed - kanał rss
Kategorie: Wszystkie | Gosp | Kraj | Nauka | Red | Sport | Techno | X | Świat | Żart
RSS
piątek, 03 marca 2006

George W. Bush w udzielonym ostatnio wywiadzie poinformował, że jest bardzo zadowolony z 34-proc. poparcia, którym cieszą się jego działania - poinformował FNN247. Oznacza to bowiem, że prezydent USA cieszy się zaufaniem 100 milionów osób!

George W. Bush

100 milionów to tyle, ilu ludzi żyło w Stanach Zjednoczonych w 1940 r., a więc wielbiony przez tłumy Roosevelt nie mógł przebić Busha. Nie wspominając o Jerzym Waszyngtonie, za którego czasów USA liczyły pięć milionów mieszkańców. - Nawet gdyby kochali go wszyscy Amerykanie, Waszyngton przegrałby ze mną w stosunku 1 do 20 - podsumował Bush.

Do naszej redakcji dotarła informacja, że Platforma Obywatelska uzyskała poparcie bardzo wpływowego człowieka, który może odmienić losy opozycyjnej partii. Jest nim Chuck Norris, który podpisał z PO Pakt Wykopaliskowy. Zgodnie z nim, Chuck wziął na siebie poprawienie pozycji PO w sondażach i walkę z politycznymi przeciwnikami.

Po podpisaniu Paktu Stabilizacyjnego

Zadaliśmy kilka pytań Chuckowi Norrisowi:

Najlepszy: Pakt Wykopaliskowy? Skąd ta nazwa?

Chuck: Obserwowałem kampanię wyborczą i widziałem brudne sztuczki Prawa i Sprawiedliwości. Ponieważ od dawna jestem sympatykiem Platformy, było mi przykro, że tak słabo sobie radzi w brutalnej walce. Zaoferowałem swoją pomoc...

Najlepszy: Tak, ale skąd nazwa? Czy zamierzacie przeciwstawić IV RP Polskę Piastów?

Chuck: Nie, skądże. My chcemy stąd wykopać wszelki drób, rude grzyby i innych oszołomów. Polska potrzebuje pomocy, Polska potrzebuje Chucka Norrisa, a ja, wezwany na pomoc, nigdy nie odmawiam!

Najlepszy: A jak pan chce zmienić wyniki sondaży?

Chuck: Co to za pytanie? Z półobrotu.

Sukces naszego serwisu! Po ujawnieniu informacji Narodowej Służby Meteorologicznej USA skontaktowaliśmy się z Chuckiem Norrisem. Kiedy usłyszał od nas o nowym nazewnictwie, sam zaproponował, aby huragan Katrina nosił jego nazwisko!

Katrina Norris

- Co prawda musi jeszcze popracować nad uderzeniami z półobrotu, bo na razie jej poczynania śledziłem z lekkim rozbawieniem, ale ma zadatki na niezłego fightera! - powiedział Norris.

czwartek, 02 marca 2006

Amerykańska Narodowa Służba Meteorologiczna ogłosiła, że w związku ze stale rosnącą liczbą huraganów, zostanie zmieniony system ich nazewnictwa - oprócz imienia, będą posiadały również nazwisko. O sprawie poinformował serwis The Onion.

Zgodnie z nową nomenklaturą nazwano już m.in. Alberto Fergusa, Beverly Stenwick-Brown i Chrisa Stubbsa Jr. W przypadku wyczerpania wszystkich imion i nazwisk, Agencja planuje wprowadzenie tytułów.

wtorek, 28 lutego 2006

Są tanie, kolorowe, składa się je w ciągu kilku minut i są ostatnim krzykiem mody wśród sławnych i bogatych! Firma Lego wkroczyła na rynek budowlany z produktem Lego Home, donosi The Spoof.

Lego Home

Właścicielami domów Lego są m.in. Apple - córka Gwyneth Paltrow, Puff Daddy, który założył w domu Lego studio muzyczne.

Za dom Lego trzeba zapłacić od 800 do 220 000 dolarów, ale producent zaznacza, że nie grożą nam najwyższe ceny, jeśli nie przyjdzie nam do głowy zbudować sobie kopii Pałacu Buckingham.

Produktom z serii Lego Home uważnie przygląda się amerykańska Federalna Agencja Zarządzania Sytuacjami Kryzysowymi (FEMA). Domy za 800 dolarów są według nich sposobem na pomoc ofiarom huraganu Katrina. Przedstawiciele FEMA twierdzą, że Lego Home może wytrzymać atak huraganu trzeciej kategorii.

poniedziałek, 27 lutego 2006

Red Bulla - nie doda ci skrzydełNaukowcom udało się wreszcie udowodnić, że popularny napój energetyzujący, znany na całym świecie Red Bull, nie dodaje skrzydeł. Badania zajęły rok, donosi The Spoof.

Popularne hasło reklamowe "Red Bull, doda ci skrzydeł" przez wielu ludzi było traktowane dosłownie, przez co rocznie dochodziło do średnio 30 samobójstw osób, które po wypiciu napoju skakały z dużych wysokości chcąc polatać.

Rzecznik prasowy firmy produkującej Red Bulla stwierdził, że jest mu przykro, ale tylko idioci mogli sądzić, że dzięki wypiciu napoju zaczną latać.

Na puszkach Red Bulla ma się pojawić ostrzeżenie: "Uwaga, może spowodować, że skoczysz z urwiska".

piątek, 24 lutego 2006

Oskarżony o "kłamstwo oświęcimskie" Irving dementuje informację, że został skazany na trzy lata więzienia za zaprzeczanie istnieniu Holokaustu. - To nieprawda - stwierdził. - Ja nawet nie nazywam się David Irving! O sprawie dowiedzieliśmy się z serwisu The Spoof.

David Irving

Irving powiedział, że za plotkami o jego skazaniu stoją ci sami ludzie, którzy twierdzą, że Iran jest w posiadaniu broni nuklearnej. - To nonsens. Iran nie ma reaktorów, nie popiera terroryzmu, a Hezbollah nie istnieje. Nie jestem pewien, czy wy istniejecie, może jesteście tylko częścią koszmaru, który mi się śni... - mówił.

Stwierdził, że gdyby jednak to wszystko okazało się jawą, i gdyby doniesienia o skazaniu Irvinga były prawdziwe, będzie musiał odmówić poddania się karze - ponieważ tak naprawdę nie jest Irvingiem. Jednak jest gotów udzielić władzom swojej pomocy, w celu jak najszybszego schwytania przestępcy.

czwartek, 23 lutego 2006
Nasza redakcja zdobyła ekskluzywną wiadomość: dzisiaj nie będzie newsa!
15:55, konwis , Red
Link Komentarze (2) »
środa, 22 lutego 2006

Prezydent Bush podczas wizyty w Narodowym Laboratorium Energi Odnawialnej tłumaczył jego pracownikom, dlaczego w przeddzień wizyty na konto Laboratorium trafiło 5 milionów dolarów, które dwa tygodnie wcześniej zostały mu zabrane, co zmusiło NLEO do masowych zwolnień pracowników. Chodziło mianowicie o demonstrację, w jaki sposób można odnawiać różne rzeczy. Poinformował o tym serwis FNN 247.

Bush przemawia

"Jaki jest lepszy sposób na pokazanie, jak można odnawiać rzeczy, niż >odnowienie< federalnych pieniędzy, które były wam zabrane?" - powiedział Bush. "Myśleliście, że wasze pieniądze znikły, że całe moje gadanie o znaczeniu alternatywnych źródeł energii to puste słowa. Teraz, kiedy zostały odnowione, odnowiona została również wasza wiara w administrację, a wszystko to zbiegło się idealnie z moją wizytą tutaj. Kółko się zamyka. Przy okazji: nie ma za co."

Jak podał rzecznik Departamentu Energii, Bush planuje szybkie odnowienie w budżecie pieniędzy przekazanych z powrotem Laboratorium.

Wstrząsające! 27-letni Michael Kristoff podarował swojej dziewczynie,  LeeAnne Copeland, pudełko słodyczy z okazji Walentynek. Jak się okazało, prezent ten zniszczył ich trwający od 10 miesięcy związek! Doniósł o tym serwis The Onion.

LeeAnn Copeland

Żarłoczna LeeAnn (na zdjęciu powyżej) nie miała zamiaru zatrzymać romantycznego prezentu na pamiątkę. Zawartość prawie kilogramowego pudełka czekoladek Russell Stover zniknęła w ciągu kilku dni. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby ubytek w opakowaniu nie wywołał przybytku na ciele LeeAnn, która według swojego byłego chłopaka zaczęła przypominać tucznika.

LeeAnn stała się mniej aktywna, zrezygnowała z uprawiania sportów, gimnastyki, rekreacji, a jej jedyną rozrywką stało się jedzenie. Nie mając innego wyjścia, Michael (zdjęcie poniżej) zdecydował o zerwaniu.

Michael Kristoff

Jak się okazało, pomogło to LeeAnn, która obecnie jest w takiej depresji, że nie może jeść.

wtorek, 21 lutego 2006

Serwis The Spoof poinformował, że amerykańska sekretarz stanu został aresztowana w Austrii. Powodem zatrzymania było "kłamstwo Abu Ghraibdzkie".

Podczas wizyty u prezydenta Austrii Heinza Fischera, sekretarz stanu była przez gospodarza pytana o stanowisko w sprawie skandalu związanego z torturowaniem więźniów w Abu Ghraib. Kiedy stwierdziła, że nic nie wie o całej sprawie, prezydent zaczął dopytywać o zdjęcia przedstawiające tortury. Rize stanowczo stwierdziła, że nie ma o niczym pojęcia, a gdyby to rzeczywiście miało miejsce, na pewno byłaby poinformowana przez jednego z asystentów.

To nie wystarczyło prezydentowi, który grzecznie zapytał: "Czy mam rozumieć, że neguje pani fakt torturowania więźniów w Abu Ghraib?". Sekretarz stanu nie miała wątpliwości: "Tak, neguję, zaprzeczam nawet temu, że Abu Ghraib w ogóle istnieje". W tym miejscu, mimo całej sympatii, którą Fischer darzy Condoleezę Rice, prezydent był zmuszony do wydania nakazu aresztowania.

Condoleeza Rice

Na czas pobytu w więzieniu obowiązki Rice przejęła Emma Crooke.

Wielu amerykańskich polityków zmieniło plany wyjazdowe i szerokim łukiem ominie austriackie Alpy. Inni nawołują do aktu odwetowego, żądając aby bombowce lecące nad Iran zostawiały część ładunku w okolicach Wiednia.

Pani Rice grozi do pięciu lat więzienia, milion dolarów grzywny oraz nakaz dożywotniego publicznego zaprzeczania kłamstwom Busha.

Austria jest jednym z dziesięciu krajów, w których negowanie kłamstw Busha jest karalne. Oprócz niej zalicza się do nich Belgię, Czechy, Francję, Izrael, Litwę, Niemcy, Polskę, Słowację i Szwajcarię.

Przed drugą turą wyborów prezydenckich, w październiku 2005 r., w związku z niekorzystnymi dla Lecha Kaczyńskiego wynikami sondaży, radni zastanawiali się nad zmianą herbu i nazwy miasta, donosi nasz informator. Podyktowane koniunkturalizmem plany przewidywały obcięcie połowy dotychczasowego symbolu Pułtuska i wstawienie w to miejsce podobizny kandydata na prezydenta (projekt prezentujemy poniżej). Radni zamierzali też przegłosować zmianę nazwy na Półtusk, aby odpowiadała zmienionemu oznakowaniu.

Projekt herbu Półtuska

Z drugiej strony, była to jedynie próba zabezpieczenia się w przypadku wygranej Tuska. Rada, w której dominuje PiS, prowadziła równocześnie zmasowaną kampanię agitacyjną na rzecz kandydata swojej partii. Dzięki temu osiągnął on tam blisko 75 proc. poparcie. Jak twierdzi nasz informator, w planach Rady Miasta jest zmiana nazwy miasta na Pistusk. Nie udało nam się potwierdzić tej informacji, ale o jej prawdziwości może świadczyć fakt, że według najnowszych informacji lider Platformy Obywatelskiej nie cieszy się sympatią kolegów z partii, którzy myślą o zmianie przewodniczącego. Czyżby PiS przekabacił go na swoją stronę?

14:54, konwis , Kraj
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 lutego 2006

Jak udało się nam dowiedzieć, tradycyjne linie lotnicze przygotowały odpowiedź na ofertę tanich linii lotniczych. Pomysł na obniżenie kosztów ma się opierać przede wszystkim na współpracy firm. Kooperacja jest już wdrażana, co widać na poniższym zdjęciu.


Przewoźnicy stwierdzili, że na najpopularniejszych trasach samoloty można ze sobą łączyć. W ten sposób przez pół trasy obie maszyny pracują na silnikach jednej maszyny, potem zaś drugiego samolotu. Możliwe jest również uruchomienie silników obu samolotów, ale tylko po zewnętrznych stronach układu - wszystko zależy od masy obu statków powietrznych. Znaczna oszczędność paliwa pozwala na obniżenie kosztów biletów.

Połączenie metalowymi zaczepami jest na tyle mocne, że wyklucza ryzyko rozłączenia samolotów. Z drugiej strony, możliwe jest celowe rozłączenie maszyn, przy udziale pilotów obu z nich. Dzięki temu trasy mogą różnić się miejscem docelowym, np. samoloty lecące z Nowego Jorku mogą rozczepić się nad Francją, po czym jeden może udać się do Niemiec, a drugi do Włoch.

Inżynierowie pracują obecnie nad konstrukcją umożliwiającą łączenie samolotów w powietrzu oraz nad specjalnym tunelem, który w czasie połączenia samolotów pozwalałby na przemieszczanie się pasażerów między maszynami.

Jak powiedział nam przedstawiciel jednego z tanich przewoźników, firmy te na pewno zareagują na posunięcie konkurencji. Rozważane jest wprowadzenie hipertanich miejsc na skrzydłach (za dodatkową, niewielką opłatą ma być wypożyczany spadochron, obowiązkowe ma być również ubezpieczenie).

15:33, konwis , Gosp
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 lutego 2006

W odpowiedzi na setki maili od naszych czytelników spragnionych nowych wiadomości, informujemy, że w weekendy, święta oraz inne dni, w które redakcja zrobi sobie wolne, nowe wiadomości nie będą się pojawiały.

Gdyby miało to ulec zmianie, nasi drodzy czytelnicy dowiedzą się o tym w pierwszej kolejności. Bardzo dziękujemy za wszystkie listy, w których wprawdzie można było wyczuć nutę pretensji, ale przede wszystkim świadczyły one o tym, że nasz serwis informacyjny w krótkim czasie zdobył wielu wiernych czytelników. To mobilizujące, możecie więc oczekiwać wzmożonej pracy z naszej strony.

Po nowe informacje zapraszamy już jutro!

21:45, konwis , Red
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 lutego 2006
Sensacja! Wreszcie odkryliśmy Obcych! Poszukiwania pozaziemskiej inteligencji od dawna zaprzątały ludzkie umysły, ale nikt nie spodziewał się, że odnajdziemy ją tak blisko nas.
Jak wyglądają obcy? Z relacji naocznych świadków: "to coś ma ostry koniuszek wyczuwalny pod palcami, długość 1-2 mm, po wyciągnięciu jest rozciągliwe jak >żelka<", "przypominało małe robaczki (białe, cienkie jak włos, ok. 2 mm długości)".



Obcych nie trzeba było jednak szukać w odległych galaktykach. Okazało się, że mieszkają w nas! Według naszych informacji, przybyli na ziemię około 1340 roku, ale nie znalazłszy tu odpowiednich warunków do rozwoju, chcieli wrócić. Niestety, ich statek uległ zniszczeniu podczas lądowania, a na miejscu nie mieli części zapasowych. Odkryli jednak, że odpowiadają im warunki panujące... we wnętrzu człowieka.
Być może nigdy nie dowiedzielibyśmy się o ich istnieniu, bo wprawdzie wejść do naszych ciał umiały, ale gorzej było z wyjściem, gdyby nie grupa ludzi, którzy lubią od czasu do czasu posmarować się miodem. Niestety, okazało się, że miód wyciąga Obcych, którzy siłą wyrwani ze środowiska, które powoli stawało się ich naturalnym, rozpoczęli inwazję.
Ich potęga leży w liczbie, zależy im więc na połączeniu się z rozproszonymi po wielu ciałach kompanami. Ich agenci rozpoczęli już działalność sabotażową, namawiając niewinnych nosicieli Obcych do smarowania się miodem i wypuszczania na świat armii przybyszy z kosmosu. Tego typu działalność szerzy się głównie w internecie, gdzie agenci mogą działać nierozpoznani. Przykładem może być ta dyskusja.
Apelujemy! Opamiętajcie się, nie smarujcie się miodem, nie bądźcie zdrajcami własnej cywilizacji!
15:30, konwis , X
Link Komentarze (3) »
Zaintrygowani wczorajszymi doniesieniami "Faktu" nawiązaliśmy kontakt z organizatorami walk chomików. W trakcie rozmów okazało się, że to wierzchołek góry lodowej, a prawdziwą sensacją są walki urządzane przez chorych na delirium tremens!
Antoni W., pacjent oddziału zamkniętego jednego z warszawskich szpitali, z którym udało nam się porozmawiać: "To są prawdziwe emocje... Brałem kiedyś udział w walkach chomików, ale to nudne. Prawdziwi mężczyźni się w to nie bawią, dla nich liczą się tylko bitwy białych myszek".

Na czym to polega? Ringiem jest najczęściej sala, zwykle spora - w związku z udziałem w walce wielu gryzoni. Naprzeciwko siebie stają dwaj kapitanowie - alkoholicy, którzy skupiają się i przyzywają zastępy swoich "wojowników". Myszy o charakterystycznej białej barwie rozpoczynają krwawy bój. Zwycięzcą zostaje ten, którego drużyna pozostanie na placu boju. "Ale to nie zawsze jest takie proste" - twierdzi Antoni W. - "Emocje, które ogarniają kapitanów, często powodują, że włączają się oni w walkę, zwłaszcza jeśli ich drużyna zaczyna przegrywać".
Jak się dowiedzieliśmy, w grę wchodzą tu o wiele większe pieniądze niż w przypadku walk chomików. Decydują o tym trudniejsze treningi i samej walki, większe prawdopodobieństwo poważnej kontuzji, śmierci zawodników, czy nawet kapitanów drużyn.
Walki białych myszek mają na terenie Polski bardzo bogatą tradycję. Długo były zarezerwowane dla przedstawicieli wyższych warstw społecznych, kroniki wspominają np. o legendarnym kapitanie Popielu, który przez długi czas utrzymywał czołową pozycję w krajowym rankingu graczy, a pokonany został dopiero przez mało znanego kapitana Piasta. Obecnie walki myszy stają się rozrywką masową i to zapewne promocja tego sportu przyczynia się do wzrostu spożycia alkoholu w naszym kraju.
czwartek, 16 lutego 2006
Jak doniósł dzisiejszy "Fakt", w Polsce organizowane są dramatyczne walki chomików. Bezbronne zwierzątka, wyposażone w przywiązane do grzbietów ostrza, toczą walkę na śmierć i życie, a ich właściciele - podli zwyrodnialcy - wygrywają pieniądze w zakładach.
Dziennik prezentuje zdjęcia nielegalnych walk, które udało mu się zdobyć. Obleśni hazardziści ekscytują się bójką toczoną przez chomiki i ślinią się na widok pieniędzy, o które toczy się bitwa.
Zwierzęta są odpowiednio szkolone, a efektem takiego treningu jest przekształcenie ich w maszyny do zabijania. Instynkt zabójcy sprawia, że atakują nawet o wiele większe od siebie zwierzęta. Z rozmów, które udało nam się przeprowadzić z właścicielem kilku chomików-zabójców wiemy, że potrafią rzucić się na dużego psa, a kiedy czują się bezpiecznie (np. są w towarzystwie właściciela lub kolegi z hodowli), mogą próbować zabić krowę, jeśli stanie na ich drodze!
środa, 15 lutego 2006

Sensacyjne odkrycie naukowców z University of Florida - badania wykazały, że uznawane za bardzo inteligentne delfiny nie wykazują się błyskotliwością na lądzie.

Jak donosi serwis The Onion, przebadana grupa 25 delfinów butlonosych nie potrafiła sprostać jedenastu ćwiczeniom badającym zdolności poznawcze i myślowe. Badacze donoszą, że ssaki nie umiały rozpoznać ani powtórzyć prostych gestów, miały ograniczone zdolności w zakresie komunikacji niewerbalnej, dodatkowo wykonywały zagadkowe ruchy płetwami, a na stole laboratoryjnym dostawały ataku drgawek.

Badania delfinów

Zaskakujące okazały się też testy badające możliwość wykorzystania delfinów do celów militarnych. Dotychczas wykorzystywano ich zdolność echolokacji do wykrywania min podwodnych. Niestety - na lądzie delfiny wykrywały miny wyłącznie jeśli zostały umieszczone bezpośrednio na nich! Podobnie skończyły się testy ruchowe - ssaki nie były w stanie dotrzeć do makreli położonych zaledwie 6 metrów od nich.

Wyniki badań tłumaczą, dlaczego delfiny, mimo pozornej inteligencji, nie zdołały stworzyć wyżej rozwiniętej kultury.

wtorek, 14 lutego 2006

Medal WolnościSerwis Avant News, jak zwykle mający problemy z czasoprzetrzenią, podał że wiceprezydent Dick Cheney został uhonorowany najwyższym cywilnym odznaczeniem w Stanach Zjednoczonych - Medalem Wolności.

Rzecznik prasowy Białego Domu, Scott McClellan, informując o tej decyzji, powiedział, że Chenney swoim postępowaniem dawał przykład bezkopromisowego nastawienia, nie zważając na uboczne efekty, jakie mogą czasem wiązać się z tego typu działaniem. Takie postawy prezydent Bush chce promować.

Niektórzy komentatorzy wiążą przyznanie odznaczenia z przygodą Cheneya podczas polowania, kiedy to w biały dzień pomylił on swojego znajomego, 78-letniego Harryego Whittingtona z przedstawicielem ptactwa łownego, i postrzelił go w twarz.

Jak stwierdził rzecznik Biłaego Domu, Cheney otrzymał medal z podobnych powodów, z jakich wcześniej uhonorowani nim zostali m.in. Paul Bremer i gen. Franks. Dodał, że odznaczenie jest zarezerwowane dla tych, ktorzy wykazują się niewyobrażalną niekompetencją, która w innym przypadku niechybnie musiałaby się zakończyć czyjąś śmiercią.

Administracja prezydenta Busha opracowała nowy plan wyeliminowania problemu bezdomności, z którym od lat borykają się Stany Zjednoczone. Doniósł o tym serwis Weekly World News.
Prezydent Bush na specjalnie zwołanej konferencji chwalił się swoim innowacyjnym pomysłem: "Czy będąc w cyrku widzieliście kiedyś clownów, którzy wychodzą z samochodu? Potrafi ich się tam zmieścić kilkudziesięciu! Odpowiednia liczba takich aut pozwoliłaby nam skutecznie zwalczyć problem bezdomności - żyjący w nich dziesiątkami bezdomni zapomnieliby o chłodzie i braku dachu nad głową". Pomysł narodził się w głowie prezydenta USA podczas niedawnej wizyty w cyrku - Bush był pod wrażeniem, oglądając kilkunastu wychodzących z auta clownów.

Rewolucyjny pomysł prezydenta Busha


George W. Bush był na tyle podekscytowany, że na nic zdały się tłumaczenia członków administracji, którzy twierdzili, że clowni tak naprawdę nie mieszkają w cyrkowym aucie, oraz że ma ono podnoszone dno. Naukowcy pracują już nad samochodem, który mimo normalnych wymiarów, ma pomieścić 27 osób. Mamy nadzieję, że nie będzie to kabriolet - pogrzebało by to nadzieje setek bezdomnych o dachu nad głową.

poniedziałek, 13 lutego 2006

Serwis Weekly World News informuje o nowej broni Amerykanów, która dzięki elementowi zaskoczenia ma im przynieść zwycięstwo w planowanej wojnie z Iranem.

Chodzi o Śródlądowe Pojazdy Podziemne (Subterranean Underground Vehicles - SUV), których czternaście czai się pod irańskimi piaskami, czekając na sygnał do ataku.

Pojazdy wyposażone w specjalne, potężne wiertła, poruszają się z prędkością ok. 33 kilometrów dziennie pod polami uprawnymi, ale pod piaskiem znacznie zwiększają swoje osiągi, mogąc przemieszczać się nawet około 60 km/h.

Atak wydaje się perfekcyjnie przygotowany, o czym świadczą cytowane przez serwis Weekly World News wypowiedzi osób związanych z Białym Domem. Teraz wszystko w rękach samych Irańczyków. Jeśli porzucą swój program nuklearny, mogą spać spokojnie. W przeciwnym przypadku, niech uważnie patrzą pod nogi.

Jak donosi serwis AvantNews.com, inżynierowie z GoogleLabs opracowali nową aplikację, która znajdzie zastosowanie każdym gospodarstwie domowym - Google: Gdzie to jest (Google: Where To Find, WTF).
Komu nie zdarzyło się zapodziać pilota? Albo przez długi czas szukać kluczy, które przecież zawsze kładziemy w tym samym miejscu? Nie wspominając o pechowcu, panu Hilarym, i jego okularach. Wszystkim, którym tego rodzaju problemy nie są obce, na pomoc pospieszyli programiści GoogleLabs. Specjaliści w dziedzinie przeszukiwania zakamarków ogólnoświatowej sieci wypuścili wersję testową programu Where To Find, z którą zapozna się na początek około tysiąca amerykańskich gospodarstw domowych.
Program jest nieskomplikowany i a cały system niezbyt wymagający w obsłudze. Wystarczy zainstalować aplikację na komputerze, do którego dodatkowo podłączony być powinien odbiornik identyfikacji częstotliwości radiowej (radio frequency identification, RFID). Następnie należy wprowadzić dane dotyczące wymiarów mieszkania i wyposażenia wnętrz i przejść się po domu z urządzeniem identyfikującym częstotliwości radiowe, aby dokonała się synchronizacja wprowadzonych danych z koordynatami przestrzennymi. Członkowie grupy testującej mają za zadanie umieszczenie miniaturowych nadajników RFID na stu najbardziej podatnych na znikanie przedmiotach. W tym momencie system staje się w pełni funkcjonalny.

Dzięki WTF znajdziemy wszystkie posiadane przedmioty. Nawet taki aparat. I oczywiście przywiązaną do niego smycz, jeśli do niej również przyczepimy nadajnik


Sekretem wyglądającej na dość skomplikowaną technologii jest jej prostota. Jak tłumaczy dyrektor ds. rozwoju produktu WTF: "Kiedy wirtualny schemat zostanie skoordynowany z fizycznymi koordynatami i rozmieszczone zostaną nadajniki RFID, reszta jest wyłącznie kwestią zintegrowanej komunikacji nadajnik-odbiornik - zarówno przekazywanie, jak i odbieranie sygnału oraz jego identyfikacja na niższych częstotliwościach (125-134 kHz). Wykorzystywana jest też częstotliwość 13,56 MHz - dla rozumnych form życia opartych na węglu, co pozwala na precyzyjne ustalenie ich lokalizacji, która wydaje się niemożliwa do ustalenia". Dzięki temu użytkownik może odnaleźć każdy zaginiony w domu przedmiot.
Nam pomysł przypadł do gustu, jednak od razu wzbudził podejrzenia obrońców prawa do prywatności. Ich obaw nie podzielają nasi rozmówcy, którzy byli wprost zachwyceni. Mieczysław Kopytko, rolnik spod Babiej Góry, stwierdził, że 100 nadajników to zdecydowanie za mało. On chciałby przede wszystkim oznaczyć swoje niesforne kurczaki, korzystające z każdej okazji do ucieczki, a ma ich zwykle ponad 500. Roman Kwieciński z Poznania chciałby włączyć się do grupy testowej. Wydaje się, że zaawansowana skleroza czyni go doskonałym przedstawicielem grupy docelowej, do której programiści GoogleLabs skierują swoją nową usługę. Niestety, nie wiadomo, czy będzie mógł sobie na to pozwolić. Wg serwisu AvantNews.com współwłaściciel Google, Larry Page, miał powiedzieć: "WTF, to nie będzie za darmo!"

1 , 2 , 3 , 4 , 5